Malwina i Maciej

Pół roku temu Loguję się na portal. Nie jest to łatwe. Mieszanka wstydu i obaw. Wino z koleżanką pomaga mi założyć profil. Bez zdjęcia oczywiście;) Rano stwierdzam, że to było bez sensu. Przez tydzień nie zaglądam na portal.

Tydzień później
A jednak ciekawość zwycięża. Znajduję więcej wiadomości niż się spodziewałam. Głównie komentarze do wpisów i prośby o zdjęcie. Odpowiadam na trzy. W tym do Macieja. Kryteria wyboru różne. Trochę irracjonalne, intuicyjne. Wysyłanie zdjęć stresujące. Niepotrzebnie zupełnie.  Dwa kontakty szybko zweryfikowane i uprzejmie pożegnane. Z Maciejem bardzo krótka, zdawkowa wymiana wiadomości. Już miałam rozpocząć nowe wyszukiwanie, aż  tu nagle…

Miesiąc później
…zdzwoniliśmy się. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek z kimś zupełnie nieznajomym rozmawiała pierwszy raz ponad dwie godziny. I to tak po prostu…naturalnie i szczerze.

Kilka dni później
Spotkaliśmy się u Macieja w domu.  Było miło. Tak miło, że spotykamy się do dziś:), ale te pierwsze spotkania są dla mnie nadal wspomnieniem , które daje wiarę, że w meandrach poznawania siebie odnajdziemy się we wszystkich aspektach.

Trzy miesiące później
Poznaję córeczkę Macieja. Bardzo obawiałam się tego spotkania. I znowu niepotrzebnie. Bardzo się polubiłyśmy. Jest zdecydowanie czynnikiem budującym moją relację z Maciejem.

Dzisiaj
Piszę to u Macieja w domu, bo właściwie ze sobą mieszkamy, dając sobie tylko niewielki wentyl bezpieczeństwa wynikający z naszych potrzeb i wcześniejszych doświadczeń. Więc wożę jeszcze moje rzeczy w samochodzie. Nie mam szafy u Maćka, ale miejsce na szczoteczkę, szlafrok i kapcie już się znalazło :) 
Uwielbiamy ze sobą spędzać czas. Często się śmiejemy. Uczymy się żyć razem. Małe konflikty nas nie omijają, ale cieszy nas ich rozwiązywanie. Wiele jest takich chwil, w których mamy wszystko.

Pół roku później
Jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Tak wierzę. Tak to czuję. Tak będzie :)
 

Jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Tak wierzę. Tak to czuję. Tak będzie :)