Redakcja eDarling
37253

Co to jest miłość?

Czym jest miłość
Galopujące jednorożce, hormony i sens życia... istnieje tak wiele sposobów odpowiedzi na pytanie "Co to jest miłość?". Można do niego podejść od strony poezji, biologii, filozofii. A jak podchodzi do tego pytania współczesna psychologia? Dr James Low, doświadczony terapeuta par i seksuolog, opowiada o tym, co to jest miłość, co jest kluczem do udanej relacji oraz o różnych modelach związku.

Co to jest miłość?


Jest wiele sposobów podejścia do pytania "Co to jest miłość?". Generalnie można powiedzieć, że miłość to jest dostępność, sposób otwarcia się na to, co przed nami.

 

A co to jest miłość pomiędzy kobietą a mężczyzną?


Znowu, to może być wiele rzeczy.  To może być pożądanie albo zależność. To może być dwoje ludzi, którzy jakby tracą równowagę i podpierają się wzajemnie. Tracą swoją własną podstawę. I to sprawia, że stoją w miarę stabilnie, ale w obawie o utracenie jeden drugiego.


Zatem musimy mieć własny grunt pod nogami?


Musimy mieć własny grunt.


Ale czym on jest?


W terapii par mówi się o “modelu związku w kształcie litery H”, gdzie każdy z dwojga ludzi stoi na własnych nogach i zwraca się do siebie twarzą. Więc łączą się, tworząc jakby literę H. Można też mieć “model A”, gdzie dwoje ludzi jakby upada w kierunku do siebie. Zdarza się też, że jedna osoba podpiera drugą, staje się opiekunem partnera, ale jest w pułapce, bo nie może się ruszyć.  Zatem najtrudniejsza do osiągnięcia jest miłość, jako sytuacja, gdzie dwoje ludzi znajduje spełnienie będąc blisko siebie, a następnie zwraca się do siebie samych, poprzez tą bliskość.


Jak można to osiągnąć?


Myślę, że będąc świadomym regresywnego aspektu, który jest często wbudowany w miłość, jak chęć bycia ochranianym, żeby ktoś się nami zaopiekował. Bardzo często, gdy ludzie wychodzą na cały dzień do pracy, wracają do domu zmęczeni i chcą, żeby ktoś się nimi zajął. „Musisz sprawić, żebym poczuł się dobrze”. Ale to jest zbyt duże żądanie. Bo o co właściwie proszę? „Wyssaj ze mnie truciznę dnia?” Ale dlaczego dzień jest taki trujący? Może utraciłem równowagę nadmiernie angażując się w politykę w biurze albo nie umiejąc radzić sobie z kolegami z pracy, więc gotuję się w środku i chcę,  żeby druga osoba wyciągnęła ze mnie tę truciznę jak urządzenie do dializy, żeby mnie wyczyścić. Lecz to jest okropne obciążenie dla tej drugiej osoby. Więc stawiana jest w pozycji matki lub ojca, zamiast równego partnera.


Równy parter? To jest klucz do związku?


Tak. Myślę, że powinniśmy być osadzeni w swoim centrum i nie szukać rozwiązania naszych problemów na zewnątrz nas.
Jesli wychodzimy do drugiej osoby z pozycji „istnieje we mnie brak czegoś i ty jesteś tym czymś, co zapełni ten brak, będąc z tobą czuję się pełny! Jeśli mnie opuścisz, będę znów niepełny. Dlatego musisz zostać ze mną, żeby wypełnić pustkę, którą mam w sobie.” Ale jaka jest natura tej pustki? Może ten brak sięga głębiej? Ta luka to brak bezpośredniego doświadczenia naszej własnej podstawy.



 

A Twoim zdaniem, co to jest miłość? Napisz komentarz!

 

Comments

Ciekawe, milosc jest bezposrednia, 'wali prostu z mostu' ale jest jedno ale. nie moze chodzic o wygode, wlasny interes, kalkulacje(na zasadzie: badz mi wierny- bez ciebie nie starczy mi do konca miesiaca). Badzmy szczerzy ze soba. MILOSC TO NIE KOMPROMIS! Bo jak niby z kim,albo czym mam isc na ustepstwa, mam siebie nie zadowolic, czy drugiej strony. Kochac wady? Ciekawa teoria, tez mi nie pasuje, bo przeciez wady sa zle, a milosc jest dobra, wiec wady psuja milosc. Przerabialam to w dziecinstwie kochajac ojca alkoholika, i nadal kocham, ale nigdy jest wady(choc w tym przypadku alkoholizm mogly byc zaleta). Milosc nie wystawia rachnkow, ale sa momenty, ze nie mozemy patrzec jak nasza druga polowka sie gubi- oszukaja mnie lub siebie, wtedy milosc kaze odejsc rozpasc sie zwiazkowi, bez robienia z niej lepianki uczuc. Mysle, ze warunkiem milosc jest DOBRO czlowieka, jest czlowieczenstwo. Milosc nie jest dla kazdego. Milosc przez duze M.

Ale "miłość" odczuwają również osoby zamknięte w sobie. Pytanie należałoby sformułować inaczej - czy miłość istnieje. Bo niby co nią jest pożądanie? odczuwamy je do osób których nie znamy i jest ich stosunkowo wiele. są to krótkotrwałe emocje, które bardzo szybko zmieniają swój obiekt. Wystarczy że ktoś nam odpowiada pod względem fizycznym, choć ja wolę nazywać to względem chemicznym. Wierzymy że miłość to ponadczasowe uczucie, ale ono jest takie tylko wtedy kiedy nasza miłość jest nieszczęśliwa, niespełniona. Uczucie spełnione nie trwa do końca naszego życia. Tego uczucia starczy nam zaledwie na kilka lat, później nadchodzi przyzwyczajenie, wygoda i nic poza tym. Więc nie oszukujmy się przynajmniej w kwestii miłości, lub jej braku

milosc dwojga ludzi polega na wzajemnym zrozumieniu sie ,darzeniu sie cieplem i sympatia ,byciem wiernym uczciwym lojalnym ,w milosci nalezy przebaczacJa mojemu mezowi przebaczalam wiele razy oczekiwalam lojalnosci .zdradzal mnie ,przybaczalam on dalej robil to samo zle mnie traktowal Teraz jestem sama .Pewien czas bylam szczesliwa Teraz czuje sie samotna jest mi samej zle.

witam wiem jakie zycie jest okrutne bo dużo doswiadchyla przez swoje zycie faceci sa rozni i jak tylko wiemy czego od nas oczekują sxsu czasem zastanawiam się czy zycie ma jakiś sens zadnej pomocy od partnera nie miałam caly czas o wszystko walczyłam i się starałam o dobrobyt sama mam 3 dzieci ,a nuczylo mnie zycie może gdzies sa wyjątki pozdrawiam...

masz racje beata faceci są rózni,są dobrzy i żli,są wierni i nie,są kochający i nie,są pacowici i nie,rodzinni i nie o tak by można w nieskończoność ale jest jedno małe ale w tym wszytstkim co nazywamy milością , szczęciemm czy udanym związkiem.Jeden czy jedna powie sex zgoda dużo w nosi w dwojga ludzi świadczy o oddaniu a to już coś,może też bezpieczeństwo, zgoda może być juz podstawą,pieniądze dla jednych tak dla drugich nie,ale do meritum a zatem co że dwoje ludzi są razem.Moim zdaniem z własnych obserwacji swojego związku,swoich znajomych lub przypadkowych ludzi mogę stwierdzić jedno że miłosć to jak do np.do 40-letniej kobiety mówisz moja mała to codzienne dawanie a nie branie,to nie poddawanie się w trudnych sytuacjach, to ulepszanie siebie nie partnera to że patrzsz na nią/niego i myślisz z nią/nim chce się zestarzeć,to codziena walka i kompromisy.Druga sprawa jak sam sami napewno byliiśmy swiiadkami takich o to relacji gdzie np prtner/mąz zdradza a jest kochany,lub mąz/partner nie szanuje/traktuje swojej drugie połówki, lub jak to wiele razy już widziałem jak to partnerka/żona utrzymuje i jest głowa rodziny a męzczyzna ma wszytsko gdzieś bo tak mu wygodnie i zobaczmy o co tu chodzi są nie w porzadku nie zasługują i są kochani, a ten co zasluguje np nie,gdzie jest haczyk czemu miejsce ma taki stan.Myślę tak że wiekszosć ludzi w związkach,małrzeństwach zbyt dużo wymagają od drugiej strony nie widzać przy tym swoich błedów i potem sa rozczarowania,powiniśmy kochać za wady jak i nie tylko za zalety,powinniśmy dawać nie oczekując nic w zamian,nie obwiniać innych tylko zmeniać siebie,myslę ze to właśnie miłość bycie sobą i w zgodzie z sobą tylko wtedy możemy coś naprawdę solidnego zbudować.Wiadomo nie ma na to recepty może jedni są sobie przeznaczeni inny powie bóg tak chciał inerpretacji jest tyle ile ludzi.Ważne jest to co sami z sobą ustalimy i ogólnie przyjetymi zasadami społeczno-moralnymi jakimi ludzmi chcemy być dla innych ludzi,ja wybrałem zasady dawno dawno temu,chciałem być dobrym człowiekiem w ogólnie przyjetym tego słowa znaczeniu kochać i być kochanym,zaufać i ufać,nie zdradzać,szanować,pracować oddać siebie da drugiej osoby, być dobrym partnerem,męzemm,rodzicemi jak kochać to tylko raz i 20 lat zmarnowane jeden powie.Otóz w teori tak ale wiem jedno nie ma recepty na to,nie podawałem sie do końca w zmaganiach zycia oraz rutynie dnia codziennego,myśle ze to co opisałem to własnie miłośc jakiej kazdemmu życzę.Kiedyś było inaczej ja się cos zepsuło to się to naprawiało a teraz nadeszły czasy ze wyrzuca się i kupuje nową,wazne jest być w zgodzie z sobą ze robiło się wszystko i do końca tak jak by jutra miało nie być.Więc morał z tego chyba taki że miłosc istnieje w fimach i tanich lekturach,powiem wam nie jest tylko że moze jej nie widzimy lub szukamy/patrzymy nie na to co trzeba,może trzeba skorygować wyidealizowane w wiekszosci przez nas samych,telewizje lub zazwyczja społeczenstwo nasze zasady,oczekiwania,pragnienia.Powiem tak bardzo ważne jest ze miłośc jest, ale ważniejsze jest to jak ją widzimy/postrzegamy, jak i za co ją kochamy a przedewszytkim jak i za co ją kochamy.Może warto przyjzeć się sobie i drugiej połówce naszej oraz kochać za małe jaki i za codziene rzeczy identycznie lub bardziej jak za wielkie .Na koniec pamietajcie milośc jest tam gdzie wy może tam gdzie jej nie widzimy lub nie wiemy za co miłowć, a więc drodzy kochajcie tak jak byście chcieli być kochani i nie bójcie się tego okazywać tu szczególnie zwracam się do panów bo w zyciu ważne są chwile dla których warto umrzeć