Karolina i Piotr

Nasza historia właściwie nie jest jakaś niesamowita. Zwyczajna. W grudniu rozeszłam się z mężem.

Właściwie to on mnie zostawił. Nasz związek zakończył słowami "przecież nie będę z Tobą z litości". Zanim to powiedział w mojej głowie pojawiały się myśli "co teraz będzie?", "jak sobie ułożę życie?", "kto mnie będzie chciał?". Właściwie to sądziłam, że mną mogą być zainteresowani jedynie ludzie 35+, bo w końcu kto chciałby się spotykać z 25 letnia rozwódką.

Jednak faktem jest, że po tym co powiedział jeszcze wtedy mój mąż stwierdziłam, że faktycznie nie chcę, żeby był ze mną ktoś dla kogo bycie moją drugą połową jest związane z litością. Tym bardziej, że miałam dużo do zaoferowania - młoda, atrakcyjna (niewątpliwie skromna), ustawiona zawodowo, finansowo, z poczuciem humoru i nieprzeciętną osobowością. Do tego wszystkiego mam rodzinę i przyjaciół.

Wtedy w mojej głowie pojawił się pomysł - sprawdzę czy tak faktycznie jest. Tylko gdzie? Gdzie można znaleźć kogoś z kim można pogadać, spotkać się i ogólnie robić coś więcej niż przesiadywać przed TV lub kompem. I oto zrodził się pomysł - internet! Najpierw jakiś pseudo-portal. Poznałam kilka fajnych osób, jednak nie koniecznie to było to. Owszem jako znajomi jak najbardziej, jednak życiowo nie dla mnie. Na tym pseudo-portalu mogłam weryfikować jedynie po zdjęciu - podoba mi się lub nie - nic więcej nie można się było dowiedzieć.

Skoro moje oczekiwania wzrosły weszłam na Wasz portal - znany z TV, od znajomych i z opinii na forach. Zaryzykowałam. Wypełniłam tą okropną ankietę, która później okazała się baaardzo pomocna.

No dobra. Mam to za sobą. Przychodzą powiadomienia - jak to, to nie ja sobie będę szukać? ech... badziewie... ale nie... propozycje w większości były trafione. Nic jednak nie widzę - zdjęcia, wiadomości... no dobra - chcą, żeby potraktować to poważnie - ok, płacę. I...

... pierwsze propozycje, pierwsze wiadomości, kilka ciekawych osób, wymiana nr telefonów, kontaktów na FB, kilka spotkań. Fajni faceci, większość po 30tce, jeden młodszy ode mnie.

Jest tez gość, który mi się nie podoba jakoś za mocno, zwyczajny - 29 lat, wymieniliśmy się kontaktami na skype. Pisze do mnie... codziennie. Jaka proza życia. Inni mi piszą jaka jestem super, jaka piękna, jaka niesamowita, a ten mi tu o tym, że z pracy wrócił i jest zmęczony, że z psem idzie na spacer... o facet ma psa - ja mam dwa. No to popisaliśmy o psach trochę. TopGear ogląda - super to tak jak ja, ale jaki zdziwiony - jakby babeczkom nie wolno było. I tak jak u mnie, właśnie kończy się jego małżeństwo. W sumie to mogę z nim pogadać. Okazuje się, że możemy sobie pomóc wzajemnie - on mi przy samochodzie, ja jemu przy zmianie grupy taryfowej w domu.

Umawiam się z kilkoma poznanymi facetami: Arek - 35 lat, ustawiony zawodowo, napalony... Michał - 24 lata, student - dziecko... Piotrek - 29 lat, handlowiec, z poczuciem  humoru... Andrzej - 35 lat, żołnierz, zaborczy...

Po pierwszym spotkaniu wiedziałam, że to TEN!

Umówiliśmy się jako koledzy do kina. Przyjechał po mnie do pracy... z czerwoną różą :) Zdenerwowany. O matko jaki zestresowany. A przecież spotykaliśmy się jako kumple. Wczoraj wybieraliśmy repertuar. Mamy podobne upodobania :) Buzie nam się nie zamykają, gadamy i gadamy i gadamy :) Podczas seansu śmialiśmy się najgłośniej :) Właściwie ja :) W pewnym momencie złapałam go za rękę. nie mogłam się powstrzymać. Chwilę później film już nie był tak ważny - a właściwie bajka - Krudowie.


Wyszliśmy po seansie trzymając się za ręce. Rozmawialiśmy jeszcze kilka godzin. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie... i kolejne i kolejne... O dziwo trochę się mijaliśmy... skończyliśmy ten sam kierunek studiów na tej samej uczelni... On kończył, gdy ja zaczynałam. Mój szwagier to jego kolega. Mamy bardzo podobne zainteresowania - ja uwielbiam Joannę Kołaczkowską z kabaretu Hrabi a on Roberta Górskiego z KMN. Ja mam dwie suczki, on ma psa. Prowadzimy nawet podobny tryb życia. Jak się okazało w dalszej części naszej historii uzupełniamy się - tam gdzie ja potrzebuję kopniaka na rozpęd tam on ma power. I na odwrót. Motywujemy się. Spędzamy wspólnie czas. Wspieramy się. O dziwo, nawet historie naszych poprzednich związków są bardzo podobne - poznaliśmy swoich współmałżonków w szkole średniej, niby wielka miłość, wspólna przyszłość, ślub i... brak wspólnego mianownika - nie ma wspólnych zainteresowań, poglądów, planów. Wszystko nas dzieli, nic nie łączy. Wszystko skończyło się rozstaniem.

I wtedy spotkaliśmy siebie....
Czekałam na Piotrka bardzo długo i nie sądziłam, że znajdę go przez internet. Już nigdy nie będę się śmiała z kogoś kto znalazł swoją miłość na łączach :) I najważniejsze - dzięki ankiecie, którą wypełnialiśmy dopasowano nas nie wg oczekiwań co do wyglądu, ale charakteru. Ja już mam rozwód za sobą. Piotrek jest w trakcie. Pierwszy raz w życiu ufam, kocham i się nie boję. Piotrek opowiadał o mnie swoim znajomym "poznałem matkę swoich dzieci". I faktem jest, że imiona dla dzieci mamy wybrane... a właściwie każde z nas chciało swoim dzieciom dać na imię tak jak to drugie - nie mogliśmy w to uwierzyć. Więc plan jest taki - Zosia i Franek.

Jeżeli chodzi o moje życie - od chwili rozstania z byłym mężem wszystko się zmieniło - każdy aspekt - zawodowy i osobisty. Wszystko się układa. Piotrek daje mi siłę do wszystkiego. Nie ma nic niemożliwego :) Poznałam jego Rodzinę, on moją.

Taka zwykła historia dwójki zwykłych ludzi.

Pozdrawiam :)
Karolina

Czekałam na Piotrka bardzo długo i nie sądziłam, że znajdę go przez internet. Już nigdy nie będę się śmiała z kogoś kto znalazł swoją miłość na łączach :)