Asia Smiger
3528

"Kiedy bycie singlem przestaje być fajne"

Joanna Pachla
W tym roku eDarling.pl obchodzi 5. urodziny i z tej okazji postanowiliśmy przygotować serię wywiadów „5 pytań do…”. Naszą ideą jest zaprezentowanie Wam rozmów, m.in. ze znanymi w sieci blogerami, którzy specjalnie dla eDarling odpowiadają na 5 pytań związanych z poszukiwaniem miłości, tworzeniem udanej relacji czy prezentowaniem się w Internecie. Dziś mamy „5 pytań do…”

… Joanny Pachli – dziennikarki, i pisarki prowadzącej niezwykle interesującego bloga o nazwie „Wyrwane z kontekstu”

 

1. Na swoim blogu napisałaś tekst zatytułowany „Nabici w samotność. Kiedy bycie singlem przestaje być fajne”. Można by go określić jako słodko - gorzkie podsumowanie życia singla. Co stało się główną inspiracją do jego napisania?

Złość. Prawdziwa, czysta złość. Nie bez powodu zaczęłam ten tekst od cytatu z Jakuba Żulczyka, który mówi o tym, że „każdy normalny człowiek potrzebuje kogoś. Potrzebujemy być blisko. Skóra potrzebuje skóry”. Tymczasem wmawia się nam, że życie solo jest fajne. Tak, jak kiedyś stygmatyzujące były określenia „stary kawaler” czy „stara panna”, tak dziś gloryfikowane jest słowo „singiel”. Popadamy z jednej skrajności w drugą. Od małżeństw zawieranych na siłę, w strachu przed tym, co ludzie powiedzą, po hulaszcze życie wielkomiejskiego singla, które jest tak nośne medialnie i daje nam cały ocean możliwości. Dla mnie to żaden ocean. To zwykła, plastikowa miska z Tesco, w której każde z nas bardzo łatwo się może zachłysnąć.

Jasne, że bycie samemu ma swoje dobre strony. I jasne, że trzeba pobyć najpierw samemu, dowiedzieć się czegoś o sobie, nauczyć się siebie, aby dopiero później można było być z kimś. Ale niech to życie w pojedynkę będzie wynikiem świadomego wyboru. Niech stoi za nim szczere spojrzenie w lustro i powiedzenie sobie: „Tak, chcę być sam”. Bo jeśli mówimy tak wszystkim dokoła, a w nocy wciskamy między nogi kołdrę, tuląc się do niej łapczywie, to gdzieś nam się ta szczerość wobec nas samych zgubiła.

„Każdy normalny człowiek potrzebuje kogoś. Potrzebujemy być blisko. Skóra potrzebuje skóry”

2. W piękny i trafny sposób opisujesz relacje międzyludzkie, emocje, teraźniejszość. Twoje teksty pełne są ironii, ale dostarczają również nadziei i pocieszenia osobom, które być może odczuwają to samo (jak, np. w tekście: „Kiedy jest za późno na miłość”). Myślę, że ten tekst przemówiłby do wielu naszych użytkowników. Jakie jest Twoje zdanie na temat poszukiwań miłości w Internecie?

O, to jest bardzo wygodne. W niewielkim czasie można poznać wielu ludzi. Wypróbować ich, wstępnie doświadczyć, sprawdzić. Możesz zacząć setki rozmów w ciągu jednego wieczora. Na żywo jest to nie do zrobienia. Poza tym w Internecie łatwo się wycofać. Jeżeli nie masz ochoty na kontynuowanie znajomości, nie musisz szukać tysiąca wymówek. Zamykasz okienko z czatem i od razu się robi po sprawie. Tylko do szukania miłości w Internecie potrzeba jednak dużo szczęścia, odwagi i ostrożności. Nigdy nie wiesz, kto siedzi po drugiej stronie. Czy ten uroczy Patryk znający 5 języków obcych i obiecujący Ci weekendy w Paryżu nie jest 60-letnim Andrzejem, ukręcającym łebki kotkom w zaciszu własnej piwnicy.

Poza tym ważne jest, aby wiedzieć, kiedy przenieść relację do świata rzeczywistego. Im szybciej skonfrontujemy nasze wyobrażenie o kimś z nim samym, tym lepiej dla wszystkich. Bo to, że ktoś sprawia świetne wrażenie w Internecie, nie znaczy jeszcze, że na żywo prezentuje się tak samo dobrze. Może okazać się, że naszemu wymarzonemu mężczyźnie zbudowanie zdania podwójnie złożonego zajmuje długość połowy meczu, a wymarzona kobieta zamiast talii osy ma talię osła. Internet jest, więc świetnym punktem wyjścia, ale pamiętajmy, żeby nie stać w miejscu i sprawdzić, czy w rzeczywistym świecie da się z tą drugą osobą do czegoś fajnego jeszcze dojść.

3. Jaka wizja miłości przemawia do Ciebie najbardziej? Czy wierzysz, że można zupełnie przypadkowo spotkać miłość swojego życia, czy może szczęściu trzeba jednak pomóc?

Nie wierzę w rzeczy robione na siłę. W hurtowe odhaczanie randek, umawianie się ze wszystkimi singlami z okolicy, zapisywanie na pięćdziesiąt kursów i aktywności, byle kogoś poznać. Ale z drugiej strony, irytują mnie ludzie, którzy jedyne podróże odbywają na trasie kanapa-lodówka, a prosto po pracy biegną do domu, jakby nagle przypomnieli sobie o włączonym żelazku. Jak we wszystkim, i tu należałoby znaleźć złoty środek. Jesteś długo sam, nie wychodzi Ci? Spróbuj coś zmienić. Odwiedź nowe miejsca, poznaj nowych ludzi. Ale bez ciśnienia, bez nachalności. Bo to niepotrzebnie frustruje.

Podobnie z wiązaniem się z kimś na siłę. Przyzwyczajenie to jeszcze nie miłość. Sympatia, wdzięczność, litość – to także nie są substytuty miłości ani powody, dla jakich warto byłoby przy kimś być. Sama w związkach nie idę na kompromisy, nie angażuję się w nie, bo „może jakoś to będzie”, bo „miłość przyjdzie z czasem”. Albo jest szał od początku, albo zwyczajnie odpuśćmy. W „Sarze” Macieja Ślesickiego pada zresztą takie piękne zdanie, że „kobieta wie, kto jest jej mężczyzną”. Jeżeli więc na dzień dobry wiesz, że ten gość po drugiej stronie łóżka nie jest tym, na którego czekałaś przez całe życie, pogoń go stamtąd. Nie pozwalaj wierzyć ani sobie, ani jemu, że zrobicie z tego wielką miłość, bo pewnie nie powinniście robić razem nawet śniadania.

A miłość przypadkowa? Jak najbardziej. Wierzę w siłę chwili, zakochuję się od pierwszego gestu.

4. Czy masz ulubiony cytat na temat miłości a może samotności? I tu zabrzmi to trochę tak szkolnie – uzasadnij swój wybór, proszę.

Zabrzmi banalnie, ale niech będzie to Stephen King i jego „Dallas ‘63”. Padają tam słowa, że „dom to oglądanie księżyca wschodzącego nad szałwią i towarzystwo kogoś, kogo można przywołać do okna, żebyście obejrzeli to razem”. Pal licho, jak wygląda księżyc wschodzący nad szałwią. Ale świadomość tego, że ma się kogo do siebie przywołać, z kim stanąć w tym oknie – to wydaje mi się najpiękniejszą rzeczą na świecie. Bo jeśli nikogo nie masz, za nikim nie tęsknisz, nikt nie wypełnia Ci pustki w życiu, to możesz patrzeć i na stado świetlików, i na panoramę Dubaju, a smutek zawsze będzie ten sam.

„Dom to oglądanie księżyca wschodzącego nad szałwią i towarzystwo kogoś, kogo można przywołać do okna, żebyście obejrzeli to razem”

5. Na koniec pytanie, które zwykle zadajemy naszym rozmówcom: czy masz jakieś wskazówki dla naszych użytkowników na temat komunikacji i prezentowania się w Internecie?

Być lepszą wersją siebie, ale odpuścić innym ściemy. Wiem, jak oklepane są te wszystkie hasła o autentyczności i naprawdę daleko mi do smutnych trenerów rozwoju osobistego, ale to najlepsza rada, jakiej można udzielić. Nie udawajmy kogoś, kim nie jesteśmy. Z czystej uczciwości. Zarówno względem siebie, jak i drugiego człowieka. Pewnie, że próbujmy być wciąż lepsi i lepsi, ale także w realnym życiu, a nie tylko zza klawiatury.

Jest zresztą taki ładny cytat z „Purpurowej Róży z Kairu” w reżyserii Woody’ego Allena: „Właśnie poznałam wspaniałego mężczyznę! Jest postacią fikcyjną, ale przecież nikt nie jest doskonały”. Pamiętajmy więc, że my nie musimy być doskonali. Ważne, żebyśmy byli prawdziwi. Możemy mieć tysiąc wad – grunt to znaleźć kogoś, dla kogo nie będą one miały najmniejszego znaczenia. Przecież nie musimy być idealni w sposób uniwersalny – ba, takiego zwyczajnie nie ma. Róbmy za to, co w naszej mocy, abyśmy byli idealni dla tej jednej, jedynej osoby, która w najważniejszych momentach naszego życia będzie trzymać nas za rękę. I odpowiedzmy sobie szczerze – kto chciałby trzymać za rękę kłamczucha?

Comments