Agata i Jacek

Pewnego razu na wakacjach dostałam na poczcie uśmiech – powiedziała Agata… A ja oczywiście ten uśmiech wysłałem. Agata podziękowała jak zawsze nadawcy i odpisała, że tak jak inni poszedłem na skróty i wysłałem buźkę bez żadnego dopisku. Zaintrygowało mnie to bardzo i właściwie zmobilizowało do napisania czegoś więcej niż sam uśmiech. Wysłałem obszerną odpowiedź.

Zastanawiałem się co napisać, gdyż chyba po raz pierwszy kobieta, do której wysłałem uśmiech napisała i porównała mnie do innych. O nie! Pomyślałem sobie i napisałem do niej. Agata była zaintrygowana moją odpowiedzią. Pierwszy raz otrzymała odpowiedź  inteligentną i dojrzałą, toteż postanowiła odpisać, cały czas zastanawiając się „kim jest ten Jacek?”

Kiedy odczytałem odpowiedź od niej, zacząłem się zastanawiać „kim jest ta Agata?” i tak oto zaczęła się nasza historia o Jacku i Agatce. Pisaliśmy po trzy, cztery wiadomości na raz. Wkrótce nastąpił dalszy etap i wymieniliśmy się adresami mailowymi – wtedy dopiero się zaczęło! Mailom nie było końca – pisaliśmy do siebie po cztery, pięć razy w ciągu dnia. Stwierdziliśmy, że chyba czas na wymianę numerów telefonów i kiedy otrzymałem od niej pierwszego SMS-a, nie mogłem się powstrzymać i wykonałem telefon. Nasze wyobrażenia o głosie, jaki usłyszymy po drugiej stronie słuchawki, były niesamowite. Następnie przyszły godziny spędzone na Skype, SMS-y, telefony oraz rozmowy na żywo, a nam cały czas było mało.

Niesamowite jest to, że bez względu na dzielącą nas odległość wyczuwamy siebie tak intensywnie, że czasami wydaje się nam to aż niemożliwe. Jesteśmy jak bliźniaki połączone niewidoczną nicią. Jakbyśmy mieli jedną duszę ,a dwa różne ciała. Sami nie możemy się temu nadziwić. Oboje jesteśmy około 50-tki. Mamy uporządkowane życie i spory bagaż doświadczeń z poprzednich związków. Jednak teraz doświadczamy czegoś zupełnie nowego.

Nasza znajomość trwa od 2. lipca 2011 roku. Poznajemy się w takim tempie, że aż dech zapiera, gdy się o tym pomyśli. Jest w nas tyle uczucia, że obdarowujemy się nim na każdym kroku. Emanuje z nas radość i szczęście. Oboje widzimy na niebie kolorową tęczę, a jak wiadomo, na jej końcu znajduje się dzban z marzeniami. Mamy taki dzban ,z którego zaczęliśmy wyciągać nasze marzenia i je realizować. Jesteśmy zwycięzcami. Trafiliśmy na siebie w tym gąszczu profili wszystkich użytkowników eDarling . A więc warto próbować.

Te słowa kieruję do tych z Was, którzy szukają tej drugiej połowy, do tych wszystkich niedowiarków przekonanych, że szkoda czasu na takie znajomości. Nam się udało. Trzeba uwierzyć w to, że każdy z nas ma prawo do szczęścia i zrobić coś, co pomoże temu szczęściu nas odnaleźć. Ono samo nie zapuka do Waszych drzwi – nie zna adresu. Wyciągając z naszego dzbana marzeń życzenia, kierujemy je teraz do Was wszystkich czytających tę historię. Oby i Wam się poszczęściło tak jak nam. I oby osoba, której szukacie, była tą jedną, jedyną z Waszych własnych marzeń.

Jacek i Agata
 

Trzeba uwierzyć w to, że każdy z nas ma prawo do szczęścia i zrobić coś, co pomoże temu szczęściu nas odnaleźć. Ono samo nie zapuka do Waszych drzwi – nie zna adresu.