Marta i Hubert

Nasz historię zaczęłam ja (Marta) . Dobrze wiedziałam, że miłość można znaleźć na portalu internetowym. Hubert nie wierzył w to i zarejestrował się z ciekawości, po dwuletniej przerwie po ostatnim nieudanym związku.

 Dostałam  zaproszenie na wesele mojej kuzynki i to już nie było by pierwsze wesele, na   które bym poszła sama, więc zdecydowałam znaleźć partnera w internecie. Zarejestrowałam się na eDarling i zaczęłam szukać. Wybrałam 5  potencjalnych  kandydatów, z których do finału wszedł Hubert.

Jego opis odpowiadał moim wymaganiom i zdjęcia były nienajgorsze. Więc od uśmiechu   do uśmiechu, od wiadomości do wiadomości i zaczęliśmy pisać ze sobą. Ale wesele się zbliżało, ja wysyłałam aluzje, że mam imprezę rodzinną, ale ze   strony Huberta nie było pytania czy może się ze mną wybrać. Wesele przyszło, poszłam sama. Zdecydowałam się nie angażować w związek, bo za chwile miała być sesja na uczelni i trzeba było się wziąć za naukę a nie randkowanie.

I tak minęły dwa tygodnie  mojego milczenia,  w czasie których  Hubert nie dawał za wygraną i pisał. Myślał o tym, bo dałam mu nadzieję, więc zdecydowałam się na spotkanie - ale jasno postawiliśmy sprawy, że jak sie  nie spodobamy sobie, to zapominamy, że kiedyś się widzieliśmy.

10.06.2011 r. Warszawa, kawiarnia, godzina 16:00 a ja czekam na niego już wściekła, bo spóźnił się 30 minut, a ja tego nie lubię, ale jak sie odwrócił i go zobaczyłam,  to pomyślałam: "Zdjęcie miał fatalne, bo wygląda o  wiele lepiej". Podszedł i zaczęliśmy rozmawiać, potem spacer po parku i 3 godziny rozmowy minęły jak 3 minuty. Buziak na pożegnanie i obietnica  następnego spotkania. I potem kolejne spotkania, i kolejne, i kolejne, i kolejne..... i tak już zawsze. Znalazłam miłość na eDarling, a szukałam   jedynie partnera na wesele. Jesteśmy ze sobą już 8 miesięcy i planujemy być ze   sobą już zawsze. Dzięki eDarling:*

Jesteśmy ze sobą już 8 miesięcy i planujemy być ze sobą już zawsze. Dzięki eDarling:*