Barbara i Łukasz

eDarling.pl – kto by pomyślał, że przez taki portal można poznać miłość swojego życia? Brzmi to śmiesznie. Sama tak na to reagowałam, gdy widziałam reklamy i ogłoszenia.

Weszłam – bo jak to sobie tłumaczyłam – chciałam zobaczyć, jakie będzie zainteresowanie moją osobą. Chciałam się dowartościować po zakończeniu 6-letniego związku. Nie brałam tego na poważnie. Chciałam poprostu poznać kogoś żeby popisać, oderwać się na chwilę od rzeczywistości.

Opisałam w paru zdaniach siebie, to czym się interesuję, co robię i jaka jestem. Długo nie czekałam na jakiekolwiek propozycje, uśmiechy i wiadomości. Zaliczyłam parę krótkich rozmów, z których zazwyczaj nic nie wynikało. Z czasem wchodziłam na swój profil tylko po to, żeby przeczytać wiadomości i wyjść. Nie szukałam nikogo. I nawet nie myślałam, że ktoś mnie zainteresuje bez wcześniejszej rozmowy i spotkania. Któregoś dnia po powrocie do domu z pracy, zaczęłam wykonywać swoje rytułały, czyli sprawdzanie skrzynki e-mail, wiadomości na portalach społecznościowych i na eDarling. Otworzyłam pierwszą wiadomość, przeczytałam i usunęłam, potem następna i ku mojemu zaskoczeniu była dość interesująca i oryginalna. Sprawiła, że pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Odwiedziłam profil nadawcy – Łukasza, żeby dowiedzieć się czegoś więcej. Bardzo zaciekawił mnie swoją osobowością. Coś mi podpowiadało żeby odpisać. I tak też zrobiłam. Nie czekałam zbyt długo na kolejną wiadomość. Następnego dnia przysłał mi swój numer telefonu i poprosił o kontakt.

Zazwyczaj nie pisałam do obcych osób z telefonu komórkowego, ale coś mnie w nim  intrygowało, zżerała mnie ciekawość, więc wysłałam pierwszego sms-a. Chwilę potem dostałam odpowiedź. Był dość miły i zabawny. Popisaliśmy chwilę, bo było późno, a oboje mieliśmy za sobą ciężki dzień. Następnego dnia – to była niedziela – siedząc na uczelni dostałam od Łukasza wiadomość. Postanowiliśmy się spotkać. Wypiliśmy popołudniową kawkę. Mieliśmy tyle wspólnych tematów, że nie sposób było się rozstać. Jednak musiałam wrócić na zajęcia. Wieczorem, gdy już wróciłam do domu, Łukasz zadzwonił do mnie i rozmawialiśmy ponad godzinę. Rozumieliśmy się świetnie. Ze względu na ułożenie się naszych zmian w pracy nie mogliśmy się spotkać w tygodniu, więc codziennie po powrocie do domu rozmawialiśmy od 23.00 do wczesnych godzin rannych. Sama nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę, że spotkałam osobę, która tak dobrze mnie rozumie. Często nawet bez słów. Gdy tylko nadarzyła się okazja, doszło do kolejnego spotkania. Wtedy już wiedzieliśmy, że chcemy być razem. I do teraz jesteśmy szczęśliwi ze sobą jak nigdy wcześniej z  nikim innym.

Nie wierzyłam, śmiałam się, żartowałam myśląc, że przez taki portal poznam miłość swojego życia. Łukasz sam powiedział mi, że zarejestrował sie na eDarling bo poleciła mu to koleżanka, ale nie wiązał nadziei z tym, że znajdzie tu swoją bratnią duszę. I co? Teraz eDarling może się śmiać z nas. Daliście nam nadzieję w beznadziei. Dzięki Wam nasz świat ma sens. Dzięki wam poznaliśmy smak prawdziwej miłości. Każdego dnia naszego wspólnego życia będziemy wdzięczni temu  portalowi za szczęście, jakie nas spotkało. A teraz parę słów do takich niedowiarków jak ja: eDarling to szansa na prawdziwą miłość. Spróbujcie! Nic nie stracicie, a możecie poznać miłość swojego życia, szczęście, sens na całe życie. WARTO!

A teraz parę słów do takich niedowiarków jak ja: eDarling to szansa na prawdziwą miłość. Spróbujcie! Nic nie stracicie, a możecie poznać miłość swojego życia, szczęście, sens na całe życie. WARTO!